wtorek, 10 luty 2026
poniedziałek, 26 styczeń 2026 14:06

Spór celny UE–USA wokół Grenlandii uderza w handel rolno-spożywczy. W grze miliardy euro

Przeczytasz w: 2 - 3 min

Napięcie handlowe między Unia Europejska a Stany Zjednoczone gwałtownie eskaluje. Parlament Europejski zdecydował o odroczeniu głosowania nad ratyfikacją umowy handlowej UE–USA, pierwotnie planowanego na koniec stycznia, w reakcji na zapowiedź nowych ceł ogłoszonych przez prezydenta USA Donald Trump. Bezpośrednim pretekstem są groźby taryfowe wobec ośmiu państw europejskich sprzeciwiających się amerykańskim planom przejęcia Grenlandii.

Decyzja Brukseli ma charakter solidarnościowy wobec dotkniętych państw NATO, wśród których znajdują się kluczowe gospodarki UE, m.in. Francja, Niemcy i Niderlandy. Zapowiedziane przez Waszyngton cła na poziomie 10% od 1 lutego, rosnące do 25% od czerwca, mogą przełożyć się na miliardowe koszty dla europejskiego sektora rolno-spożywczego.

Zablokowana umowa handlowa

Umowa UE–USA została politycznie uzgodniona w lipcu 2025 r. pomiędzy przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen a prezydentem Trumpem. Zakładała ona m.in. 15-procentowe cła USA na większość towarów z UE oraz zobowiązanie Unii do zniesienia ceł na amerykańskie produkty przemysłowe i wybrane towary rolne. Część zapisów weszła już w życie, jednak pełna ratyfikacja wymaga zgody Parlamentu Europejskiego.

Ta zgoda jest dziś mało realna. Lider Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber otwarcie stwierdził, że w obecnych warunkach procedowanie umowy jest niemożliwe, a zerowe stawki celne na produkty z USA powinny zostać zamrożone. Przewodniczący komisji handlu Bernd Lange uznał, że „została przekroczona nowa granica” i wezwał do wstrzymania prac nad porozumieniem do czasu wycofania amerykańskich gróźb. W tym tygodniu zwołano nadzwyczajny szczyt przywódców UE w celu skoordynowania odpowiedzi.

Rolno-spożywczy sektor na pierwszej linii frontu

Dane Komisji Europejskiej z grudnia 2025 r. pokazują skalę ryzyka. W okresie styczeń–październik 2025 r. eksport rolno-spożywczy UE do USA osiągnął 24,2 mld euro, podczas gdy import z USA wyniósł 10,9 mld euro. Unia notuje więc znaczną nadwyżkę handlową – ok. 13,3 mld euro.

Wprowadzenie ceł w przedziale 10–25% oznaczałoby dodatkowe koszty rzędu 2,9 mld euro przy stawce 10% i nawet 7,3 mld euro przy 25%, które musieliby ponieść europejscy eksporterzy lub ich amerykańscy odbiorcy. Już w 2025 r. eksport do USA spadł o 3% rok do roku, głównie z powodu niższych cen oliwy z oliwek oraz mniejszych wysyłek win i alkoholi wysokoprocentowych – kluczowych kategorii w handlu z USA.

Nowe cła uderzyłyby szczególnie w Danię, Finlandię, Francję, Niemcy, Niderlandy, Szwecję oraz – choć formalnie poza UE – Wielką Brytanię i Norwegię, czyli kraje należące do największych europejskich eksporterów żywności i napojów.

„Handlowa bazooka” na stole

W odpowiedzi na presję Waszyngtonu coraz częściej pojawia się temat Anti-Coercion Instrument (ACI) – narzędzia przyjętego przez UE w 2023 r., którego nigdy dotąd nie użyto. Instrument pozwala reagować na ekonomiczny szantaż państw trzecich próbujących wymusić zmiany polityczne poprzez handel lub inwestycje.

Prezydent Francji Emmanuel Macron ma nalegać na uruchomienie ACI, argumentując, że obecna sytuacja idealnie wpisuje się w jego definicję. Mechanizm ten umożliwiłby m.in. ograniczenie dostępu amerykańskich firm do jednolitego rynku UE, wykluczenie z przetargów publicznych czy restrykcje finansowe.

Procedura jest jednak długa i politycznie wrażliwa. Komisja miałaby cztery miesiące na ocenę sprawy, a następnie państwa członkowskie musiałyby większością kwalifikowaną potwierdzić występowanie ekonomicznego przymusu. Część stolic – po niedzielnym nadzwyczajnym spotkaniu ambasadorów UE – opowiada się na razie za dyplomacją zamiast sięgania po „opcję nuklearną”.

Co dalej?

Jeżeli rozmowy z Waszyngtonem zakończą się fiaskiem, Unia może sięgnąć także po pakiet retorsyjny o wartości 93 mld euro, przygotowany w 2025 r. i obejmujący amerykańskie produkty od bourbonu po komponenty lotnicze. Pakiet ten został zamrożony po lipcowym porozumieniu handlowym, ale pozostaje gotowy do reaktywacji.

Dla sektora rolno-spożywczego oznacza to miesiące wysokiej niepewności. Stawka jest wysoka: miliardy euro, stabilność eksportu do kluczowego rynku oraz wiarygodność UE jako partnera handlowego, który musi dziś balansować między presją geopolityczną a ochroną własnych producentów.

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

1.png

Najlepsi dostawcy i producenci maszyn, przypraw, chemii przemysłowej i opakowań zamieszczają swoje reklamy na naszych łamach. Firma AMFI zajmuje się również kompleksową obsługą medialną i reklamową podmiotów gospodarczych. Zapewniamy wykonanie zlecenia - od projektu do ostatecznej realizacji.

Zapis na newsletter

Zgadzam się na Warunki korzystania

Addthis JS

Please publish modules in offcanvas position.